Rozdział 4:This dream ... I'm glad that you're with me.
________________________________________________________________________________________
29 listopada 2012
*Harry*
Nieźle się rozpadało.Był już wieczór i byłem po kolacji.Nie chciałem siedzieć bezczynnie i nic nie robić,więc poszedłem spać.Byłem bardzo zmęczony więc od razu jak się tylko położyłem zasnołem.
W pewnej chwili znalazłem się w ciemnym pomieszczeniu.Nie było tu drzwi ani okien.Ciemność.W pewnej chwili zobaczyłem Louisa.Stał daleko ode mnie.Na drugim końcu pomieszczenia.Chciałem iść i go przytulić.Pocałować.Nigdy nie puścić.Nie mogłem.Coś mnie trzymało w miejscu.Nie mogłem się ruszyć.Stałem jak słup i tylko patrzyłem.On mnie nie widział.W pewnej chwili ktoś zaczął się do niego zbliżać.To była Ona.Elenor.On ją zauważył.Podszedł do niej i zaczął ją całować.Zaczołem płakać.Nie mogłem na to patrzeć.Mój Lou,mój kochany BooBear.Nie.On tego nie chce."Ale to robi"Usłyszałem jakiś głos.To ona.Taylor.Była tu.Stała za mną i patrzyła jak cierpię.Bezduszny człowiek.Jak zawsze."Pamiętaj że to dzięki mnie jest jeszcze Larry..."Ma racje.Gdyby nie ona to..."No właśnie Hazzuś,i tak byś musiał na to patrzeć i to znacznie częściej"Staneła przede mną,zasłaniając całujących się Lou i El.Jednak nie umiałem przestać płakać.To było za trudne.Nie umiałem tak po prostu żyć ze świadomością że oni są 'razem'.
Obudził mnie piorun.To tylko sen.Nie ma tu El i Tay...ani Lou...
*Louis*
Jakoś nie mogłem spać.Ta burza była taka wielka że nie dawała mi spokoju.Myślałem co robić..."Idź do Stelly ona ci powie" powiedział jakiś głos w mojej głowie.Miał racje.To Stell zawsze mi pomagała.Podniosłem się z łóżka,założyłem dresy i t-shert i wyszedłem z pokoju.Szłem po cichu na palcach żeby nikogo nie obudzić.Powoli wszedłem do pokoju dziewczyny.Poteszłem do jej łóżka i szepnołem:
-Stell
Nic
-Stella
Znowu nic
-Stella obudź się
Nic
-Stell natychmiast wstawaj-powiedziałem pół głosem.
-Mmmm...-mruczała coś pod nosem-no już obudziłeś mnie-szepnęła.Następnie przeniosła się na pozycje siedzącą.Miała potargane włosy że wyglądała jakby miała krzak na głowie i różową pidżamę w białe paski.Spojrzała na mnie wzrokiem zabójcy.
-Też cię kocham-powiedziałem głupio się uśmiechając,ona zaczęła się cicho śmiać.
-To czemu budzisz mnie o tak wczesnej porze ?
-Nie mogę spać...
-Och...
-Ach...
-Ych...-zaczęliśmy wydawać z siebie dziwne dźwięki a na koniec zaczęliśmy się cicho śmiać.
-Myślisz o nim?-zapytała z Nienacka.
-Tak-odpowiedziałem.
-Przecież sam mówiłeś że jutro do niego jedziesz?-zapytała.
-Tak-odpowiedziałem.Tak.Miała rację jutro jadę do Harrego!
29 listopada 2012
"Usłyszałem" mój telefon.Podniosłem się leniwie i otworzyłem oczy.Na zegarku zobaczyłem że jest 9:28.Sięgłem po telefon.Na wyświetlaczu zobaczyłem dobrze znany mi numer.Modest!.Odebrałem:
-Halo?
-Louis dzisiaj o 12:00 masz się stawić na lotnisku w Londynie!-krzyknoł wręcz mój menage.
-Ale po co?
-Polecisz do Eleanor do USA,ma tam teraz casting,a ty jako jej "chłopak" musisz tak być-powiedział.Co?Ja mam plany!Miałem jechać do Hazzy a nie do jakieś El do USA!
-Czy to konieczne?
-Oczywiście-powiedział-pamiętaj o 12:00 na lotnisku!-krzyknoł i się rozłączył.Mam przejebane.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz