niedziela, 1 września 2013

Rozdział 4:This dream ... I'm glad that you're with me.

Zanim zaczniesz czytać włącz to : http://www.wykop.pl/ramka/294812/relaksujacy-deszcz-w-przegladarce-internetowej/ i to : http://www.youtube.com/watch?v=Hhe8Db9Qg80 dzięki temu wpadniesz w klimat ;)

________________________________________________________________________________________

29 listopada 2012

*Harry*

Nieźle się rozpadało.Był już wieczór i byłem po kolacji.Nie chciałem siedzieć bezczynnie i nic nie robić,więc poszedłem spać.Byłem bardzo zmęczony więc od razu jak się tylko położyłem zasnołem.

W pewnej chwili znalazłem się w ciemnym pomieszczeniu.Nie było tu drzwi ani okien.Ciemność.W pewnej chwili  zobaczyłem Louisa.Stał daleko ode mnie.Na drugim końcu pomieszczenia.Chciałem iść i go przytulić.Pocałować.Nigdy nie puścić.Nie mogłem.Coś mnie trzymało w miejscu.Nie mogłem się ruszyć.Stałem jak słup i tylko patrzyłem.On mnie nie widział.W pewnej chwili ktoś zaczął się do niego zbliżać.To była Ona.Elenor.On ją zauważył.Podszedł do niej i zaczął ją całować.Zaczołem płakać.Nie mogłem na to patrzeć.Mój Lou,mój kochany BooBear.Nie.On tego nie chce."Ale to robi"Usłyszałem jakiś głos.To ona.Taylor.Była tu.Stała za mną i patrzyła jak cierpię.Bezduszny człowiek.Jak zawsze."Pamiętaj że to dzięki mnie jest jeszcze Larry..."Ma racje.Gdyby nie ona to..."No właśnie Hazzuś,i tak byś musiał na to patrzeć i to znacznie częściej"Staneła przede mną,zasłaniając całujących się Lou i El.Jednak nie umiałem przestać płakać.To było za trudne.Nie umiałem tak po prostu żyć ze świadomością że oni są 'razem'.

Obudził mnie piorun.To tylko sen.Nie ma tu El i Tay...ani Lou...

*Louis*

Jakoś nie mogłem spać.Ta burza była taka wielka że nie dawała mi spokoju.Myślałem co robić..."Idź do Stelly ona ci powie" powiedział jakiś głos w mojej głowie.Miał racje.To Stell zawsze mi pomagała.Podniosłem się z łóżka,założyłem dresy i t-shert i wyszedłem z pokoju.Szłem po cichu na palcach żeby nikogo nie obudzić.Powoli wszedłem do pokoju dziewczyny.Poteszłem do jej łóżka i szepnołem:

-Stell

Nic

-Stella

Znowu nic

-Stella obudź się

Nic

-Stell natychmiast wstawaj-powiedziałem pół głosem.

-Mmmm...-mruczała coś pod nosem-no już obudziłeś mnie-szepnęła.Następnie przeniosła się na pozycje siedzącą.Miała potargane włosy że wyglądała jakby miała krzak na głowie i różową pidżamę w białe paski.Spojrzała na mnie wzrokiem zabójcy.

-Też cię kocham-powiedziałem głupio się uśmiechając,ona zaczęła się cicho śmiać.

-To czemu budzisz mnie o tak wczesnej porze ?

-Nie mogę spać...

-Och...

-Ach...

-Ych...-zaczęliśmy wydawać z siebie dziwne dźwięki a na koniec zaczęliśmy się cicho śmiać.

-Myślisz o nim?-zapytała z Nienacka.

-Tak-odpowiedziałem.

-Przecież sam mówiłeś że jutro do niego jedziesz?-zapytała.

-Tak-odpowiedziałem.Tak.Miała rację jutro jadę do Harrego!

29 listopada 2012

"Usłyszałem" mój telefon.Podniosłem się leniwie i otworzyłem oczy.Na zegarku zobaczyłem że jest 9:28.Sięgłem po telefon.Na wyświetlaczu zobaczyłem dobrze znany mi numer.Modest!.Odebrałem:

-Halo?

-Louis dzisiaj o 12:00 masz się stawić na lotnisku w Londynie!-krzyknoł wręcz mój menage.

-Ale po co?

-Polecisz do Eleanor do USA,ma tam teraz casting,a ty jako jej "chłopak" musisz tak być-powiedział.Co?Ja mam plany!Miałem jechać do Hazzy a nie do jakieś El do USA!

-Czy to konieczne?

-Oczywiście-powiedział-pamiętaj o 12:00 na lotnisku!-krzyknoł i się rozłączył.Mam przejebane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz