piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział 3:It is not easy ... just like the love of your friends

28 listopada 2012

Gadam już z Horankiem jakieś 2 godziny.Opowiedziałam mu naszą historie dokładnie od urodzenia Ag,przez wyjazd Lou,poprzez śmierć naszych bliskich i zamieszkanie w domu dziecka aż do dzisiaj.Niallson nie wierzył ile przeżyłyśmy...ile przeżyła ta 17-sto letnia dziewczyna.Teraz opowiadałam mu o jej harkaterze.

-...i czasem nie da się wytrzymać jej śmiechu!-powiedziałam to i zaczęłam się śmiać,podobnie jak Nialler.

-A co to za imię Agnieszka?-zapytał.No tak zapomniałam powiedzieć o naszym pochodzeniu!

-Wiesz moje imię wybrał nasz tata-Tom jest Brytyjczykiem a Ag wybrała nasza mama-Alicja jest polką,a Agnieszka to polskie imię tak jak Alicja-wytłumaczyłam mu jak tylko umię.

-Czyli Ag to Polskie imię?

-W Polsce nie używa się takiego skrótu...ale tak Agnieszka to Polskie imię-powiedziałam Horankowi.

-Dobra wiesz ja lecę bo chłopaki pewnie z kolacją u mnie czekają...

-Wiesz możesz zjeść u nas,zrobiłam trochę dużo za dużo kanapek-powiedziałam.

-Mówisz dużo,dużo kanapek dla mnie?-zapytał.Zaczełam się śmiać i pokiwałam twierdząco głową.On tylko wyjoł telefon i napisał eska-pewnie do któregoś z bandy że nie będzie go na kolacji.Zawołałam Ag i wszyscy zarem poszliśmy na kolacje.

*Harry*

Leżeliśmy nadzy z Lou na jego łóżku po udanym stosunku,kiedy nagle dostałem esemesa.Niechętnie uwolniłem się z uścisku Louisa i sięgnołem po telefon.

-Kto się odzywa?-zapytał Boo.

-Niall piszę:Nie będzie mnie na kolacji,zjem u Stell i Ag,dzisiaj się najecie xNiallx-przeczytałem mu treści esemesa.

-Nom widzę że się z nimi zaprzyjaźnił-powiedział Louis.

-A co zazdrosny?

-Niby czemu?

-Wiesz Niall ci jeszcze przyjaciółkę zabierze.

-E tam...on się do Ag kleji-powiedział mi Tommo.Byłem nieco zdziwiony.Nie zauważyłem tego?Chyba za bardzo interesuje mnie Lou...Po jeszcze paru minutach całowania i przytulania się w łóżku z Lou usłyszeliśmy pukanie do drzwi.Szybko przykryliśmy się kocem:

-Proszę-powiedziałem.Przez drzwi głowę wsadził Mulat.

-Chłopaki kolacja!!!!!!!-wrzasnoł na cały głos po czym zniknoł.Pobiegł bym od razu do kuchni bo byłem nieźemsko głodny ale byłem goły.Razem z Lou ubraliśmy się i zeszliśmy na kolecje.

-A wiecie co z Niallem?Zawsze kiedy w grę wchodziło jedzenie był pierwszy-zapytał Liam.

-Wiesz napisał mi że zje u dziewczyn-powiedziałem.Potem wszyscy wzięliśmy się za jedzenie.Jadłem dosyć szybko bo wiedziałem że jeśli Niall przyjdzie wcześniej to nie zdążę mu tego zabrać.Po zjedzeniu chłopcy poszli na górę się pakować.Ja zresztą też.Jutro wszyscy wyjeżdżamy.Ja do HC,Lou i dziewczyny do Doncaster,Niall do Irlandi,Zayn do swojej rozdziny i Liam tak samo.Właściwie każdy jechał do rodziny.Oprucz dziewczyn.One nie mają rodziny...

29 listopada 2012

To ten dzień.Dzisiaj się rozstajemy i zobaczymy się dopiero w nowym roku...na trasę koncertową...Trudno mi się z nimi rozstać...z tymi 4 wariatami i 2 wariatkami,a zwłaszcza z Tommo.Z nim nie lubię się rozstawać najbardziej na świecie.Trudno mi pomyśleć że nie będę go widzieć ponad miesiąc!Będę codziennie do niego dzwonić i pisać esemesy i...wszystko!Tylko aby wiedzieć jak się czuję,co robi,tak po prostu...Niestety ale zbliża się rozstanie,najpierw z samego rana Niall,parę godzin później Liam i Zayn,potem...On.Kiedy wychodził z domu nie chciałem go puścić.Żegnaliśmy się dobre 2 godziny.Dziewczyny były już nieźle zdenerwowane więc pozwoliłem mu odejść...Pojechał...pojechali...Ale tylko o Nim myślałem.Po paru minutach także pojechałem.Zamknołem drzwi naszej willi,wśadłem do auta i pojechałem.Jechałem dobre 3 godziny aż wjechałem do mojego miasta.Na ulicach było już pełno fanek.Jednok nie chciałem żeby mnie widziały.Miałem czerwone oczy od łez.Nadal.Wszedłem do domu.Przywitałem się z mamą i Gem po czym wszedłem do pokoju.Wyciąnołem telefon i szybko wybrałem numer Lou.Odliczałem sygnały,jeden dwa trzy cztery odebrał.

-Cześć Lokowaty,tęsknię-usłyszałem jego głos w słuchawce.

-Cześć BooBear,ja też,jesteście już u ciebie?-zapytałem.

-Tak już jakąś godzine,słuchaj jutro na chwilę do ciebie przyjadę ok?

-Oczywiście!Ale po co?-zapytałem zdziwiony.

-Tego dowiesz się jutro...-powiedział tajemniczo.Uwielbiam takiego Louisa.

-No to pa pa do jutra!-powiedziałem.

-Do jutro kotku!-powiedział i się rozłączył.On coś szykuję i wiem że Gemma chyba wie o co chodzi...Louis o wszystkim mówi Lotti a Lotti o wszystkim mówi Gemmie...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Więc tak...jeżeli ktoś to czyta w ogóle to tak:

-napisz komętarz

-pomuż mi rozgłosić tego bloga

dziękuje i niedługo dodam następny :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz